Snow-Falling-Effect

19 mar 2017

Wielki Haul Kosmetyczny

Witajcie Kochani! 

Przez ostatni miesiąc, co byłam w sklepie kosmetycznym, to kupiłam jakiś produkt. Trochę się tego nazbierało i postanowiłam zrobić wielki haul poświęcony kosmetykom. Wczoraj dodatkowo byłam na większych zakupach w naturze, bo chciałam nareszcie trochę potestować. Zainspirował mnie do tego snapchat Honoraty Skarbek i to jak pokazała swoich ulubieńców. I wiecie jak to bywa, miałam kupić jedynie dwa produkty a skończyło się na siedmiu. A tak poza tym to już pod koniec kwietnia ruszają wyprzedaże w Rossmanie, co skutkuje kolejnym haulem. Ok, chyba już nie będę Was dalej męczyć i przejdę wreszcie do konkretów. Lecz zanim, to napomknę jeszcze że jak zwykle nie miałam dekoracji do zdjęć, dlatego na szybko musiałam jechać w tą okropną pogodę do miasta po jakieś ciekawe akcesoria, pierwszy raz też byłam w sklepie Homesay, w którym się po prostu zakochałam. Mają tam takie cudowne rzeczy i takie okazjonalne i do pokoju. 





Haul Kosmetyczny 

1) Pomadka Golden Rose Longstay- Firma, którą kocham i bardzo cenię. Wiem, że kosmetyki mają bardzo dobrej jakości i jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Tym razem szukałam pomadki o odcieniu, którego jeszcze nie miałam i który nie zdarza się zbyt często. Z początku, gdy go zobaczyłam pomyślałam, że ten kolorek nie jest dla mnie, ale myliłam się. Jest taki fioletowo brązowy, lecz bardzo delikatny i do tego ma cudowny zapach, aż strasznie miło jest ją nosić na ustach. Wybrałam ich pomadkę w płynie, ponieważ byłam ciekawa, czy są rzeczywiście takie świetne jak mówią wszyscy blogerzy. Kupiłam ją na ich stoisku za 11zł






 2) My Secret bronzing powder- W życiu nie słyszałam o tej marce, dopiero dzięki snapowi dowiedziałam się o niej. Honorata Skarbek bardzo go zachwalała, a że liczę się z niej zdaniem i już nie raz poleciła bardzo fajny produkt to i teraz jej posłuchałam. Będąc w Naturze szukałam tej marki i na szczęście ją znalazłam, oczywiście zobaczyłam najpierw testery ich chyba wszystkich produktów i "Wow", mają świetne kosmetyki. Z kilka minut spędziłam przy ich półce, zastanawiając się co wziąć. Bronzery mieli dwa, jeden właśnie ten matowy do konturowania i drugi lekko połyskujący. Jak na razie używałam go tylko i raz i podoba mnie się ten delikatny efekt. Z tego co kojarzę, to tą markę znajdziecie jedynie w drogeriach natura. Kupiłam ten bronzer na przecenie za 9zł. A i jeszcze jedno, do końca tygodnia jest promocja na tą markę oraz na Kobo.





3) Benefit Benetint- Firma Benefit jest chyba każdemu bardzo dobrze znana, są to produkty już z nieco wyższej półki o całkiem wysokich cenach. Już od dawna chciałam spróbować ich tintu do ust, no tak ale chyba nie każdy wie co to jest, szczerze sama na początku nie wiedziałam czym to maleństwo jest. Gdyby nie Youtube, to nie ogarnęłabym chyba jak się tego używa. Kiedyś nie było żadnych róży, ale kobiety musiały sobie radzić, dlatego używały do tego soku z buraczków. Tint ten ma bardzo płynną konsystencję, przypomina trochę lakier do paznokci. Możemy go używać jako róż do policzków przez zaaplikowanie go a następnie wklepanie, lub jako barwnik do ust. Po prostu nakładamy go na nie, po czym wklepujemy i tak z 2 razy, przez co usta ładnie się lekko zaczerwienią.
Dostaniecie go w Sephorze za 140zł.






4) Kobo Eyeshadow- Cały rok zajęło mnie zdecydowanie się na Kobo, nie wiem właściwie, bo bardzo chciałam wypróbować ich kosmetyki, ale później nasłuchałam się że nie są takie dobre. Ale przedwczoraj zrobiłam gruntowne poszukiwania na internecie dobrych cieni. Mam już dosyć męczenia się z blendowaniem i ciągłe zużywanie bazy od Benefitu. Ku mojemu zaskoczeniu najlepsze miały właśnie te cienie. W sklepie także się nie zawiodłam, są one na prawdę dobre. Jeśli chodzi o ten, to ma on zupełnie inny kolorek niż na pudelku, jest to taki śliczny połyskujący róż, który świetnie się łączy z innymi cieniami. Jego cena wynosiła 10zł





5) Kobo Eyeshadow- Kolejne maleństwo od Kobo, postanowiłam się zaopatrzyć w typowo wiosenne cienie. Ma on cudowny czerwonono rózowy kolor, miałam go już dzisiaj na sobie i jego pigmentacja jest powalająca. Nie trzeba go nawet dużo nakładać, aby był widoczny efekt, bardzo dobrze go się aplikuje też jeśli leciutko zmoczycie go woda. Tak samo jak poprzedni, wyniósł mnie jedyne 10zł






6) Nyx Soft Matte- Niedawno skończyła mnie się właśnie ta pomadka i rzadko robię, że kupuje identyczną, chyba że na serio aż tak mnie się spodobała. Chyba miałam tak tylko z kilkoma pomadkami, w tym właśnie z tą. Zakochałam się chyba nie jako jedyna w ich pomadkach, szczególnie w tym kolorze. Mimo iż pasuje jednak bardziej do jesieni, ja wole eksperymentował i nosić ciemne barwy chociażby latem. Wszystko zależy od naszego humoru, stylizacji czy nawet makijażu. Kupiłam tą perełkę w Douglasie za 32zł





7) Benefit Mascara- Niedawno za posiadanie karty do Sephory dostałam rabat na wszystkie kosmetyki, uznałam że to świetna okazja do kupienia upragnionego i wymarzonego tuszu od Benefit. Ileż nie nasłuchałam się westchnień o nim, że świetnie podkręca rzęsy, rozdziela je i wydłuża. Jestem niesamowicie ciekawa, czy to wszystko jest rzeczywiście prawdą. Miałam już okazję testować ich inną mascarę, którą się nie zawiodłam. Jedynie co, to uważam że jego normalna cena 120 zł jest stanowczo za wysoka jak za tusz, ale cóż Benefit niestety ma takie ceny przeliczając na złotówki. 




8) My Secret Natural Beauty Eyeshadow Palette- Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, ma trzy cudowne kolory i właściwie już nimi możemy wyczarować ciekawy makijaż. Już jak dziś używałam 2 pierwszych cieni, bylam bardzo zaskoczona, mają bardzo dobrą pigmentację i długo się trzymają. Pierwszy jest najjaśniejszy i służy jako można powiedzieć "baza" pod wszystkie cienie, użyłam go tez jako rozświetlacza. Drugi przypomina mnie kolorek rose gold, jest chyba najśliczniejszy ze wszystkich, a trzeci jest matowy o brązowej barwie. Ta paletka kosztuje jedyne 11zł






9) Deborah Miliano Lipstick- Tutaj wygrało zdecydowanie opakowanie, bardzo spodobał mnie się design tej pomadki. Wyglądał na prawdę elegancko, ale kolorek i tak przebija wszystko. Jest wprost idealny na wiosnę, ten fiolet po prostu mnie urzekł, na ustach daje nam lawendową poświatę i lekko połyskuje. Z tego co sprawdzałam ma nam nie przesuszać ust i wręcz je nawilżać. Kupiłam ją w Rossmanie za 25zł. Zapomniałam jeszcze dodać że na szmince jest prześliczny kwiatek. 





10) Kobo sun bronzing powder- Oj chyba starczy mi już bronzerów na dłuższy czas, zastanawiałam się nad tym a nad matowym, ale pomyślałam że jak wybrałam z My Secret matowy to ten wezmę inny. Jeśli stosujemy ten bronzer, to już właściwie  nie potrzebujemy rozświetlacza. Ma on bardzo czekoladowy kolor i jest mega intensywny. Z tego co widzę, to nie nadaje się dla bladolicych, bardziej dla ciemniejszych karnacji. Możemy nim świetnie wykonturować twarz oraz nadać jej przy okazji blasku. Zapłaciłam za niego ok 12zł. 





11) Kobo Eyeshadow- Omal bym zapomniała o tym maleństwie, brakuje mi matowych cieni dlatego kupiłam właśnie taki. Ma on brązowy matowy kolorek i pochodzi z tej samej kolekcji co pozostałe. Już kiedyś go używałam u koleżanki i od tego czasu polowałam na niego w sklepie, ale zawsze jakoś brakowało tego koloru. Na początku ogółem miałam kupić paletkę od Lovely, ale pomyślałam, że mam już dosyć gotowych paletek i chyba lepiej samemu je złożyć. A właśnie, jak ktoś tak też woli to Kobo oferuje nam pudełeczko, gdzie sami możemy wkładać cienie z ich firmy jakie chcemy. O ile pamiętam to kosztuje ono 20zł. 





12) Smart Girls Get More Shimmer- Ostatni rodzynek na koniec, także kupiłam go z polecenia Honoraty, ponieważ uważała że to jest najlepszy rozświetlacz jaki miała. Jak na razie jednak nie będę go używać, gdyż chcę skończyć mój ukochany z Wibo. Jedynie co mogę teraz o nim napisać, to to że ma przecudowny zapach i to mnie bardzo zdziwiło. Rozświetlacze zawsze maja taki wręcz sztuczny zapach, a ten pachnie wanilią. Ta firma jest chyba nikomu nie znana, bo jak znajomych o nią pytałam to nikt nawet nie wiedział, czy jest dostępna w moim mieście. Ich produkty podobnie jak My Secret zakupicie chyba tylko w Naturze. Ten rozświetlacz nabyłam za 9 zł na promocji. Powiem Wam że Natura bardzo często organizuje różne przeceny.







Mam nadzieję, że post bardzo Wam się spodobał, zapraszam do obserwowania bloga oraz komentowania: Czy lubicie Haule? Czy chcecie recenzję, któregoś z kosmetyków? Jak Wam się podobają zdjęcia? Czy zachęciłam Was do kupna jakiegoś kosmetyku? 

Do zobaczenia Kochani ! 

15 komentarzy:

  1. Mam obecnie 2 cienie od Kobo: połyskujący, który jest cudowny i mat, w którym coś mi nie gra... muszę kupić ciemniejszy odcień, by wyczaić co, bo ten jest zbyt jasny, by w czasie blendowania było go wystarczająco widać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z chęcią bym wszystko przygarnęła ;D Kobo kusi mnie już od dłuższego czasu, GR tak samo jednak nie chce zbytnio szaleć z zakupami.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam pomadki/błyszczyki z GR :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam te pomadki z Golden Rose, są takie i cudowne! A co do NYX'a to ostatnio zrobiłam tam zakupy i również jestem z nich mega zadowolona!
    http://momentdlamniee.blogspot.com/2017/03/pojecie-szczescia-osobiste-odczucia.html

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie te pomadki z Golden Rose kosztują 19zl. Jakaś promocja jest? Muszę się koniecznie skusić

    OdpowiedzUsuń
  6. Cienie z Kobo i My secret są moimi ulubionymi :D Pomadka z GR jest rewelacyjna - też mam ;) za to zaintrygował mnie bronzer z My secret... Narazie mam z Kobo, ale gdy się skończy sięgnę po ten z My secret ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę się skusić by kupić te pomadki z GR..już od dawno świerzbi mnie ręka by je mieć :D:*

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten bronzer z Kobo ( pozycja numer 10) - chciałabym go mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Część produktów znam, ale o ostatniej pozycji nie słyszałam. Zakupie przy okazji wizyty w naturze, bo jestem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  10. O widzę, że udane zakupy :D Mam tą samą pomadkę z Golden Rose :)Jest świetna♥ Będę niedługo musiała wybrać się do rossmana, ale tylko po puder:D
    https://jestem-folta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. o, a ja się dzisiaj zastanawiałam nad produktami Deborah.
    Podejmę więc próbę

    OdpowiedzUsuń
  12. To się nazywają zakupy :)
    Sama mam kilka cieni z KOBO, bardzo je lubię.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cienie z kobo są najlepsze i biją na głowę nawet cienie z naked. Używam od dawna i na pewno będę dalej używać! :)

    W wolnej chwili zapraszam do mnie :) http://flawlessgold.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. nie miałam jeszcze żadnego z tych produktów, ale o wielu z nich dużo czytałam. Nowości możesz uznać za bardzo udane :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam bardzo mało kosmetyków z Kobo, ale chyba najwyższy czas to zmienić <3

    OdpowiedzUsuń