16 lut 2017

Ulubieńcy Lutego

Witajcie Kochani!

Nie wiem jak to się stało, ale mamy już połowę lutego, a dopiero skończyłam ferie. W zeszłym tygodniu nie było posta, ze względu na kompletny brak czasu, postawiłam sobie poprzeczkę jeszcze wyżej niż w pierwszym semestrze i walczę o czerwony pasek, dlatego nauka przede wszystkim. Nie wiem, czy nauczyciele zrobili między sobą jakiś konkurs " Kto zrobi więcej kartkówek/ sprawdzianów", bo odkąd skończyły się ferie, to tak jakby demon w nich wstąpił i zaczęli zapowiadać różne prace pisemne. Ujmę, to tak że mam kalendarz zawalony już do początku marca. Ale uznałam, że nie może tak być, żebym zaniedbywała bloga, bo muszę jakoś pogodzić te dwie sprawy. Dzisiaj pora na ulubieńców miesiąca kosmetycznych i nie tylko. Jeśli macie już dosyć postów walentynkowych dotyczących stylizacji, paznokci i tak dalej, to zapraszam serdecznie do czytania 





1) Portfel- Niestety nie powiem Wam skąd on pochodzi, bo dostałam go w prezencie już jakiś czas temu. Przez chyba całe życie miałam malutkie portmonetki, wolałam takie łatwo mieszczące się w dłoni i zajmujące mało niedużo miejsca w torebce, niż mega duże portfele. Ale ostatnio, jak to ja zapodziałam gdzieś w restauracji moją ukochaną czerwoną portmonetkę, przypomniałam sobie o tym prezencie i zaczęłam go używać. I chyba już nigdy nie powrócę do innych gadżetów. Portfel jest wykonany bardzo solidnie, ma prześliczny czarny kolor i jest ze złotymi detalami. Nadaje się do każdej stylizacji i przechowywanie w nim pieniędzy jest zdecydowanie lepsze niż w portmonetce. 





2) Pędzelek Golden Rose- Każdy z nas zna dobrze firmę "Hakuro", nie raz już słyszał opinię o ich pędzelkach i popieram że są bardzo dobre, ale niestety nadal nie można ich nigdzie zakupić stacjonarnie i zostaje tylko internet, a nie każdy preferuje taką metodę. Często będąc w galeriach, kupuje rożne pędzelki do wypróbowania, lecz niestety trudno jest znaleźć taki, który dorówna "Hakuro". Ostatnio udało mnie się znaleźć fajny zamiennik w drogerii "Golden Rose". Pędzel ten ma służyć do nakładania różu bądź bronzera i genialnie spełnia to zadanie. Ma bardzo milutkie włókno, które nas nie kłuje przy używaniu. Pędzel jest dobrze zbity i łatwo dopasowuje się do twarzy. Nie nakłada dużo produktu, więc niemalże niemożliwe jest zrobienie sobie nim krzywdy. Myślę że zdecydowanie jest warty uwagi. Cena jego wynosiła ok 10zł. 




3) Paletka do makijażu Wibo Smoky Edition- Paletka, która wywołała niezłe zamieszanie w świecie makijażu, blogów i YouTube, kiedy weszła do sprzedaży, niemal każda dziewczyna o niej marzyła, w tym nawet ja. Po wypróbowaniu jej mój zapał szybko minął, podchodziłam do niej dwa razy i każda próba kończyła się klęska. Miała już wylądować w koszu, gdyby nie moja koleżanka, która kazała mi kupić bazę z Kobo. Pomyślałam "No dobra, szkoda żeby się zmarnowała ta paletka" i kupiłam ową bazę. Ponieważ jestem osobą bardzo niecierpliwą, postanowiłam w domu, od razu po przyjściu spróbować nałożyć ją a następnie cienie. I rzeczywiście efekt jest super, cienie się nie osypują, bardzo dobrze trzymają i nawet mnie się wydaje że kolory lepiej wyglądają. Możecie też lekko zmoczyć pędzelek wodą i nałożyć cienie, wtedy zyskają lepszą intensywność. Dzięki tej paletce da się łatwo wyczarować smoky eye. Możecie ją kupić w Rossmannie za 40zł. 







4) Case Pszczółka- Moi znajomi dobrze wiedzą, że uwielbiam "przebierać" swój telefon, czasami zależy to od mojego humoru i samopoczucia. Chciałam szybciej przywołać wiosnę, dlatego w lutym nosiłam pokrowiec pszczółkę, wprost kocham takie słodkie gadżety do telefonu. Może go trochę powiększa, ale wygląda w nim przecudownie i bardzo uroczo. Case dodatkowo dobrze chroni telefon i przez to że jest gumowy, nawet po tym jak niestety telefon upadł kilka razy na ziemie, to nic mu się nie stało. O ile pamiętam, kupiłam go w Sinsay za 10zł razem z ananasowym pokrowcem.  





5) Pomadka Lovely K-Lips - Chyba każda z nas marzy o słynnej pomadce Kylie, niestety cenę ma bardzo wygórowaną, a do niej jeszcze dochodzą koszty przesyłki i łącznie wychodzi nam około 160 zł za zestawik, która jak dla mnie na przykład jest na prawdę wysoka. Szczególnie że z tego co słyszałam te pomadki nie są aż tak dobre, jak się zapowiadały. Firma Lovely postanowiła się zainspirować popularnymi pomadkami i sama stworzyć zamienniki. Nie próbowałam jeszcze innych kolorów, ale mam wersję brązową i muszę przyznać że jest bardzo fajna. Ma prześliczny czekoladowy kolor i zdecydowanie nie przesusza naszych ust. Niestety nie zdała testu szklanki i nawet po dłuższym czasie zostawia na niej ślad. Nie daje też efektu całkowitego matu. Myślę że warto jednak ją zakupić i samemu się przekonać. Kosztuje 20 zł za zestaw z konturówką. Nie tylko skradł mnie serce ale i moim koleżankom. 




6) Olejek Arganowy La Luxe Paris- Muszę przyznać, że w życiu nie słyszałam jeszcze o tej firmie i  nie wiem, czy tylko ja czy i dla Was tez to nowość? Był to jeden z prezentów i czekał na półce na swoją kolej, aż wykończę ostatnie pudełko mojego ukochanego olejku z "Marion". Byłam bardzo ciekawa jakie efekty daje ten i czy będę z niego zadowolona. Używałam go od początku lutego, a w buteleczce ilość się niemalże nie zmieniła. Jest bardzo wydajny, włosy po nim są milutkie w dotyku i nie puszą się. Ma do tego taki bardzo śliczny zapach, który utrzymuje się przez dłuższy czas na włosach. Według producenta ma on regenerować zniszczone włosy, jak na razie nie widzę poprawy, ale może to kwestia czasu. Z ręka na sercu polecam go każdej kobiecie z niesfornymi włosami.





7) Choker- Nareszcie mój dawno już zamówiona przesyłka z Chin przyszła do domu. Byłam bardzo ciekawa, czy choker przyjdzie taki jaki był na zdjęciu i bardzo się obawiałam jak to będzie. Już widziałam podobny, albo nawet taki sam w galerii, ale nie chciałam wydawać 40zł na taki zakup. Bardzo się ucieszyłam, jak zobaczyłam identyczny na Aliexpress.com i to do tego za jedyne 2 dolary już z przesyłka. Paczka szła do mnie na prawdę długo chyba z 1,5 miesiąca i już nie wierzyłam że kiedyś doczekam tego dnia, gdy wyląduje w moich raczkach. Ale nagle, po powrocie ze szkoły mama przywitała mnie z małą grubą kopertą, nawet nie wiecie w jaką naglą euforię wpadłam jak ją otworzyłam. Choker przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, jest wręcz cudowny i najchętniej nigdy bym go nie ściągała. Sprawia że każda stylizacja nabiera charakteru, staje się niepowtarzalna. Składa się on z dwóch części, z koronki i kokardki i to właściwie na kokardce mnie najbardziej zależało. Jest chyba jedynym z moich chokerów, który się nie przesuwa co minute i zostaje w miejscu. Jestem w nim całkowicie zakochana i oczarował mnie w stu procentach.






8) Tusz do Rzęs Lovely "Curling Pump Up Mascara"- Jak to mówią stara miłość nie rdzewieje i tak jest właśnie w tym przypadku. Jak na razie mam chwilowo dosyć kupowania zupełnie nowych i mi nieznanych mascar i wkurzania się, że nie jest zbyt dobra. Dlatego wróciłam do starej miłości mianowicie żółtego słoneczka z Lovely, jest chyba moim dotychczas najlepszym tuszem, jeszcze nie spotkałam aż tak dobrego, za tak niską cenę. Pokazuje on że nie zawsze to co tanie, musi być złe, a wręcz przeciwnie. Dzięki niemu z łatwością uzyskuje przecudowny efekt wachlarza rzęs, świetnie wydłuża i rozdziela rzęsy. Nie zostawia żadnych grudek i nie stwarza nam tak zwanych "pajęczych nóżek", których wprost nienawidzę. Kosztuje zaledwie 11zł i co tu dużo mówić jest niezawodny i warty przetestowania przez Was.





9) Perfumy Miss Purity Gold- Wiem, że nie powinno się oceniać książki po okładce, ale tym razem przy wyborze perfum własnie to zadecydowało. Śpieszyłam się na spotkanie i wzięłam pierwsze które mnie się spodobały, a że były zafoliowane, to nie miałam możliwości ich powąchać. W domu modliłam się, żeby miały ładny zapach, bo inaczej będzie ciężko. Na szczęście pachną obłędnie, trudno mnie dokładnie opisać, bo nie jest to słodki zapach, jest subtelny, delikatny i kobiecy. Jeśli chodzi o opakowanie, to jest ono wręcz cudowne. Ma śliczną buteleczkę i nakrętkę w kształcie kokardy z "diamentem". 







10) Matowa Kredka Sensique- Nie wiem dlaczego, ale mało słyszy się o tej firmie, a pomadki ma na prawdę dobre. Kiedyś będąc w Naturze natrafiłam na ich półeczkę, gdzie akurat panowała promocja na całą kolorówkę i postanowiłam skorzystać. Już chyba kiedyś pisałam o innej ich kredce o kolorze brązowym, tym razem poszłam w stronę wiosennych barw. Ma prześliczny fioletowo-różowy kolorek, usta po niej są matowe i ładnie podkreślone. Jest bardzo łatwa w nakładaniu, wręcz sunie się nią jak jakimś masełkiem po ustach. Niestety ona bardzo szybko się kończy i w późniejszym stosowaniu trudno ja temperować, bo i tak się szybko łamie. Jeśli chodzi o trwałość, to nie mam żadnych zastrzeżeń, wytrzymuje kilka godzin, nie ściera się i nie zjada. Co najważniejsze nie przesusza naszych ust i nie nadaje efektu skorupy. Kosztuje około 8zł i ma bardzo bogatą gamę kolorystyczną, dlatego dla każdego coś się znajdzie.



Mam nadzieję, że post Wam się spodobał, zapraszam do obserwowania bloga, aby być na bieżąco 
i komentowania : Który z ulubieńców najbardziej Wam zawrócił w głowie? Co byście kupili? Jacy byli Wasi ulubieńcy? 

Do zobaczenia Kochani!

7 komentarzy:

  1. Super zdjęcia! Tez lubię ten tusz! Jest niezawodny i taki tani. Mój ulubieniec tego miesiąca to pomadka matowa z lovely oraz moje paznokcie z motywem podróży :D
    nataliapfotografia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetni ulubieńcy miesiąca! Perfum pięknie się prezentuje, na pewno ładnie zdobi półkę :3 Uwielbiam ładne flakoniki! Matowa kredka naprawdę mnie zachęciła!:)
    http://clauditta-blog.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  3. świetna jest ta pszczółka;)
    pozdrawiam cieplutko :))
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Tusz do Rzęs Lovely "Curling Pump Up Mascara"- to i mój nr 1 - zaraz po tuszu z Loreal;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne zdjęcia ! Co do ulubieńców, ten case jest przesłodki <3

    zapraszam do siebie :*

    veerr-online.blogspot.com OBSERWUJĘ :)

    OdpowiedzUsuń