30 paź 2016

Haul Jesienny

Witajcie Kochani !

W ciągu jednego dnia zmieniałam kilka razy zdanie, jakiego by Wam posta sklecić, na początku chciałam zrobić makijaż Halloween, ale jakoś za długo się do tego zbierałam i na koniec okazało się, że sporo rzeczy mi brakuje, a czasu coraz mniej. Kolejną koncepcją były paznokcie jesienne, które pojawią się dopiero za tydzień. Postawiłam wreszcie na haul, który jak widać po wyświetleniach bardzo lubicie u mnie czytać. Muszę przyznać, że robienie zdjęć na dworze jesienią wcale nie należy do najprostszych. Jednego dnia zrobiłam tylko dwa zdjęcia i przeszkodziła mi gigantyczna ulewa. Ale dziś udało się, chociaż było tak masakrycznie zimno i wietrznie, że skończy się ta zabawa pewnie kilkoma dniami w łóżku, ale cóż czego się nie robi dla bloga. Mam nadzieję, że docenicie moją ciężką pracę trudy jakie mi towarzyszyły. Dzisiaj przeważają zdecydowanie kosmetyki i będzie bardzo dużo szminek. 





Zaczynamy :)

1) Zegarek-  Właściwie jest to zakup mojej mamy, ale sądzę że nieraz go od niej pożyczę. A tata się mnie pytał, zamawiając go czy chce podobny, lecz wtedy myślałam że przyjdzie jakiś tandetny i nie będę nosić. Powiem szczerze, że nie lubię zamawiać z chińskich stron, te przesyłki, cła i wieczne problemy mnie przerażają i czasami rzecz wychodzi tanio, a znowu przesyłka z 2 razy drożej niż się spodziewamy. To cudeńko jest z Aliexpress za 3$ już z przesyłką, przyszło do mnie bardzo ładnie zapakowane w paczuszce i nienaruszonym stanie. Najbardziej mnie zaskoczył jego design, który jest niezwykle oryginalny i elegancki. Nawet nie widać, że pochodzi z chińskiej strony. Na ręce prezentuje się bardzo gustownie.



2)Choker- Jeśli ktoś pół roku temu by mi powiedział, że kupię chokera i jeszcze do tego będę go nosić, to chyba bym go wyśmiała prosto w twarz. Podobnie z resztą w moim przypadku było z matowymi pomadkami. Jakoś ta część biżuterii nigdy mnie nie kręciła, co więcej kojarzyłam ją z gothami, emo lub punkami i też nigdy nie pasowały do mojego stylu. Chociaż np te chokery sprężynkowate nadal mnie nie przekonały, raz próbowałam je nosić, ale jednak czułam się dziwnie i strasznie mnie uciskało w szyję. Powiem Wam, że gdyby nie moja mama, to nie kupiłabym i tego, ale namówiła mnie i wylądował w torebce. Wprost cudownie komponuje się on z białą koszulą z odkrytymi ramionami dodając nam nawet elegancji. Choker ten łatwo możemy regulować jak nam się żywnie podoba i na pewno nas nie poddusza. Uwieżcie mi że ze mnie jest straszna maruda i nie ścierpię jak, coś mnie uwiera, a jak go nosze to nic takiego nie czuje. Więc jak już ja mogę go nosić, to każdy wytrzyma.



3) Case na telefon- Co wejdę do sklepu to mówię "Wejdę tylko obejrzeć biżuterię i etui, ale nic nie kupię". I wiecie co? Radko mi się zdarza dotrzymać słowa, szczególnie jak w H&M mają obniżki. W takich chwilach najlepiej mieć zamknięte oczy, aby nie wydawać na pierdoły. Ale cóż mam straszną słabość do uroczych ubranek na telefon, a te wprost łapie mnie za serce. Nie mogłam go nie przygarnąć do domu. Przy ostatnim przypadku bardzo się zawiodłam, bo niby miał być do Iphone 5s, a nie chciał za ludy świata wejść, był po prostu za wąski. I nie wiem, czy to wina źle oznaczonego produktu, czy w fabryce coś się pomylili. Na szczęście ten okazał się w sam raz i z łatwością go zdejmiemy. Ok, nie będzie jakoś super chronił telefonu, ale nie za to się płaci w sieciówkach. Jego cena po obniżce wynosiła ok 10zł, więc myślę że jest adekwatna do produktu jak najbardziej.




4) Kolczyki wąsy- Pamiętacie te chwile, gdy co rusz widziałeś wzór wąsów, dosłownie...wszędzie? Na kubkach, na koszulkach, naszyjnikach, bransoletkach. Nie było osoby, która by nie miała produktu chociażby nawet jednego z nimi. Nawet mnie trafiła ta moda i pamiętam że na wakacjach kupiłam pierścionek z tym wzorek. Kilka tygodni temu będąc na jakimś targu, dostrzegłam te śliczności, które wróciły mi dawne wspomnienia. Są naprawdę prześliczne i urocze, kiedy nie mam pomysłu na biżuterię to zakładam je i do tego delikatny zloty naszyjnik. Są zrobione bardzo porządnie, a dzięki temu że zrobiono je w postaci wkrętów, to nie muszę co chwile macać ucha, patrząc czy czasami magicznie nie znikły. Kupiłam je za jedyne 2zł i w ogóle nie żałuję swojej decyzji. Mimo iż teraz panuje raczej moda na mega widoczne dodatki, jednak prostota i estetyka zawsze są mile widziane.



5) Aparat- Jego w sumie zakupiłam latem, ale jakoś nie było okazji go nigdzie umieścić, dlatego opisuję go tutaj. Mój tata od pewnego czasu ma zajawkę na nurkowanie i to gigantyczną, nawet zaopatrzył się w sprzęt do tego. Już rok temu pokochał to robić i zobaczyć piękno oceanów od innej strony, ale jednak tym razem chciał je uchwycić nie tylko słowami, lecz w sposób dzięki któremu będzie mógł codziennie je oglądać. Dlatego zdecydował się na aparat podwodny, lecz jego ceny sklepowe po prostu biją na głowę. I tu z pomaca przyszło Allegro, którego nikt nie zna tak dobrze jak mój tata. Oglądanie tam rzeczy i sprawdzanie aukcji, a później licytacji stało się jego rutyną. Dzięki temu zauważył jakie cudowne skarby można zgarnąć na licytacjach, na których ani razu się jeszcze nie zawiódł. I tez właśnie stąd pochodzi ten maluszek, z licytacji. Przyszedł w bardzo dobrym stanie, a jego cena łącznie wyszła 300zł, więc myślę że mega się opłaca taki interes. Zdjęcia pod wodą aż powalają, są cudowne, no może gorzej z filmikami, bo jakość nie jest zbyt dobra. Niedługo pojawią się na blogu zdjęcia z wakacji, to będziecie mogli zobaczyć efekty.



6) Kolczyki Sówki- Kolejny dawny fenomen i jak pewnie się domyślacie pochodzą także z tego samego targu. Czasami fajnie tak się wybrać gdzie indziej na zakupy i poszperać trochę w szukaniu innych. Te spodobały mi się ze względu, na to że są w stylu boho i świetnie będą się zgrywać z lejącymi się koszulami, nie są one ciężkie, co serio mnie cieszy. Przypominają mi trochę takie kolczyki Vintage i dlatego też zdecydowałam się na ich zakupienie. Te już kosztowały mnie 10zł ale myślę, że będą nie raz się u mnie pojawiały.



7 i 8) Naszyjniki- W mojej kosmetyczce przeważają teraz delikatne i złote naszyjniki i od dawna już szukam takich długich żeby można było je nosić na dwa razy. Z pomocą przyszedł mi kochany New Look, gdzie raczej kupuje ubrania i pierwszy raz nabyłam tam naszyjnik, poza Chokerem oczywiście. Chociaż zawsze jakoś za drogie były tam dla mnie dodatki, szczególnie że nie wiedziałam zbytnio jak u nich z jakością. Ale jak niedawno byłam to mieli promocje "2 w cenie jednego" i aż żal było nie skorzystać. Oj długo stałam i myślałam, który by tu zaadoptować, ale pomyślałam że te dwa idealnie się uzupełniają. Jeden jest na takiej jakby żyłce, ma prześliczne serca w najróżniejszej formie i świetnie pasuje do każdej stylizacji przez to, że jest srebrny. Drugi natomiast już drobniejszy, z którym trzeba obchodzić się jak z jajkiem, bo łatwo się plącze, a wiadomo jak to z naszyjnikami, źle pociągniesz i już koniec. Wybrałam go ze względu na akcent liści, idealny wprost na jesień. I jak już mówiłam, z powodu doskonałego dopasowania do poprzedniego. Te dwa połączone razem wyglądają wprost magicznie. Kosztowały mnie one łącznie 40zł, więc myślę, iż za te cenę było warto je kupić.




9) Pomadka Inglot-  Moja miłość do matowych pomadek nadal nie minęła i mam nawet wrażenie że wręcz urosła. Ciągle kupuje coraz to rożne matowe kolorki, szukając idealnej, po przeczytaniu dziesiątek recenzji o Hd Matte w ogóle nawet nie myślałam o testowaniu jej. Każdy mówił że nie warto, a jednak mało pieniędzy to ona nie kosztuje. Lecz chyba z tydzień temu nudziło mi się w galerii, czekając na koleżankę i udałam się do ich sklepu, zobaczyłam że doszły nowe kolory i wypróbowałam testery. Boże jak nałożyłam ten kolor, to aż serce mi zabiło szybciej, on jest tak cudowny. Nazwałabym go Cappucino ale trochę ciemniejsze niż jest normalnie. Powracając z zakupów i myśląc ciągle o niej, ponownie się tam udałam i ją nabyłam. Ekspedientka nawet już wcześniej ją zostawiła, bo wiedziała że tu wrócę. Bez namysłu dziś mówię że lepszej od tej szminki nigdy nie miałam. Ma cudowny zapach, taki słodziutki i wystarczy jedno sunięcie po ustach i będą całe pokryte. Jest całkowicie matowa, taka jakiej zawsze szukałam, a operowanie nią to sama przyjemność. Schodzi nam równomiernie, ale po bardzo długim czasie i co najważniejsze nie przesusza nam ust i nie tworzy żadnej pokrywy. Ba nawet nie poczujecie że coś na nich macie.



10) Lakier Semilac- Na maksa się już wkręciłam, w te całe paznokcie hybrydowe, co zresztą zobaczycie za tydzień. Moja kolekcja powiększa się z dnia na dzień, bo ciągle pojawiają się jakieś nowości. Nawet odkryłam u mnie w mieście jakby hurtownie, a ja bym raczej nazwała to wprost "Królestwem" bo znajdziecie tam dosłownie wszystko dla paznokci. Już od dawna chciałam zaznajomić się z firmą Semilac, ale nie mogłam ich nigdzie znaleźć stacjonarnie, bo jednak wolę zobaczyć kolory na żywo. Skusiłam się na taki jakby lawendowy, ponieważ kocham takie delikatne kolory. Zacznę od tego że ma bardzo ładne opakowanie z diamencikiem na środku i widać że jest solidnie wykonane. Ale jeśli mam być szczera, to jedynie bogata baza kolorów przekona mnie do ponownego kupna. Bo jak dla mnie wcale nie rożni się od innego lakieru hybrydowego za 12zł, myślałam że coś w nich jest iż są tak popularne i uwielbiane. A się tu okazuje że to tylko ogromny marketing i reklama za tym stoi. Jakoś więcej spodziewałam się za produkt warty 30zł albo i nawet więcej.




11) Eyeliner Wibo-  Po dłuższym nie noszeniu kresek, postanowiłam do tego wrócić. Bo chcę zacząć robić makijaże na bloga i dzięki youtubowi, nareszcie nauczyłam się robić prawdziwe jaskółki na oku. Koleżanki polecały mi eyelinery firmy Wibo, dlatego zdecydowałam się na zakupienie własnie od nich, ale nie takiego zwykłego czarnego, najbardziej zależało mi na kobaltowych i taki na szczęście znalazłam. Na początku po nałożeniu nie wygląda jakoś zachęcająco, ale po wyschnięciu daje efekt totalnego "WoW". Możemy nim wyczarować hollywodzki makijaż i to z wielką łatwością. Eyeliner bardzo ładnie zasycha na oczach, nie jest za wodnisty przez co nie czujemy jakbyśmy robili kreski farbami akwarelowymi. A także nie powoduje szczypania naszych oczu. Ma bardzo cieniutki pędzelek,  którym łatwo się operuje i zrobienie cieniutkiej, czy grubej kreski to łatwizna.
Zakupicie go w każdym Rossmannie za 9zł




12) Krem La Roche Posay- Jeśli czytacie blog od dłuższego czasu, to zapewne wiecie że to moja ulubiona firma, która dosłownie uratowała mi życie. I pozbyła się wszystkich denerwujących nieprzyjaciół raz na zawsze. Dlatego tez z chęcią wypróbowałam krem od nich. Teraz jest coraz zimnej i nasza twarz jest zmuszona na przesuszanie i potrzebuje solidnego nawilżenia. Ten krem potrafi zdziałać cuda, zacznę od tego że mam straszny problem od pewnego czasu z przeczerwieniami i strasznie trudno je zakryć, ale dzięki kremowi ich jest coraz mniej, przez co nawet nie potrzebuje korektora. Stosuję go tylko rankiem, przy codziennym myciu twarzy, ma bardzo lekką formułę dzięki czemu, łatwo wtapia się w skórę. Plusem kremu jest to że nie ma tłustej powłoki, co mnie na prawdę cieszy, bo nie cierpię tego uczucia.




13) Pomadka Wet n Wild- Taak..ostatnio w Naturze wpadłam w szał zakupowy i nabyłam sporo szminek o różnym kolorycie, chociaż postawiłam bardziej na typowo jesienne tony. Nadal nie rozumiem dlaczego mało słychać o tej firmie, bo produkty ma całkiem porządne i w dobrej cenie dla każdego portfela. Kolorek ma wprost cudowny, taka zgaszona czerwień z lekką brązową barwą. Wiadomo że nie da takiego matu jak ta z Inglota, ale i tak myślę że działanie ma adekwatne do ceny. Pomadka nie wysusza nam ust, ale niestety zjada się od środka przez co trzeba ją poprawiać po pewnym czasie, bo po prostu wygląda nieestetycznie. Chciałabym powiedzieć że nakładanie jej to przyjemność, ale prawda jest taka że to utrapienie prawdziwe i trzeba mieć boską cierpliwość. Najlepiej zrobić najpierw kontur kredką, a później dać szminkę. Cena jej wynosi 10zł




14) Kredka Sensique-  Po ostatniej kredce z tej firmy bardzo polubiłam ich produkty, tym razem jednak wybrałam bardziej cukierkowy kolorek. Oczywiście idealny na tę porę roku. Kocham w nich to że działają jak masełko i nie są tępe, dosłownie smaruje się nimi nasze usta. Możemy łatwo zrobić kontur naszych ust, ale na pokrycie nich potrzebujemy sporo produkty. Najgorsze jest to że masakrycznie szybko się kończy i producent daje nam do wykorzystania małe ilości. Trzeba też bardzo uważać, bo mają tendencję do szybkiego łamania, na przykład ostatnią użyłam tylko raz i chciałam po prostu poprawić i buch. Złamała się, a była tak mega ładna. Producent opisuje ten produkt jako matowy, no ja bym go nazwala o matowym wykończeniu, bo gorzej tu eis spisuje od poprzedniej pomadki. Niestety ta kredka niemiłosiernie przesusza nasze usta i strasznie podkreśla nasze skórki tak że bez Eos nie podchodź. Zakupicie ją w naturze za 5zł na przecenie, a normalnie chyba 7zł.




15 i 16) Lakiery hybrydowe "Allepazokcie" - Hmm, przy Semilacu zapomniałam wspomnieć o nazwie tej hurtowni, która brzmi "Allepaznokcie". Sprzedają oni nie tylko kultowe produkty, ale mają też i swoje perełki, tak jak te lakiery. Muszę przyznać że bazą kolorów powoli nadganiają Semilaca i bardzo dobrze. Kiedy zobaczyłam ich cenę, to tak jakoś nie chciałam ich kupować, moje pierwsze myśli to były :" E to pewnie jakiś bubel i niewypał" No bo ludzie, lakiery hybrydowe za 11zł? To aż śmiesznie niska i podejrzana cena i musi mieć jakiś haczyk. Ale wreszcie je zakupiłam i haczyka żadnego nie znalazłam. lakiery te są równie dobre jak te Semilaca, a no sorry 2 razy tańsze. Trzymają się bardzo dobrze na paznokciach ok 2-3 tygodnie i w ogóle się nie łamią. A mają tyle kolorów że spokojnie starczy na wiele zestawów.




17) Cień Golden Rose- Boże, nie ma nic trudniejszego niż znalezienie dobrego cienia do powiek, a złotego tym bardziej. I do tego jeszcze takiego, by było coś widać na oku, a nie sam sypiący się brokat. Na szczęście kumpela podarowała mi ten na urodziny, z czego się mega cieszę bo zrobiła mi wielką przyjemność. Ale oczywiście na początku, malując się nim pomyślałam kurde kolejny nie widoczny, z pomocą przyszła mi moja mama i powiedziała abym lekko zamoczyła pędzelek i magia. Miała całkowitą rację, po zamoczeniu już nie jest sypki, a ładnie trzyma się na powiece i ludzie radzę uważać, bo wtedy jego pigmentacja się polepsza i łatwo zrobić z oka kulę dyskotekową. Cień się już nie osypuje i dzięki czemu nie mamy wszędzie drobinek brokatu, łatwo blenduje się z innymi cieniami, ale bardzo ładnie prezentuje się tez solo. Jeśli go kupujecie, to na długi czas Wam będzie starczył, bo z tego co wiem od koleżanki to przy codziennym użytkowaniu starczy na dobry rok . A uwierzcie mi ona na serio dużo go nakłada.



18) Pędzelek Nailart Brush- Jak wiadomo, jeśli chcesz robić samemu ładne paznokcie, to potrzebujesz do tego pędzelek, bo bez niego ani rusz. Czy do robienia serduszek, czy innych wzorków. Wybrałam taki najprostszy, bo do tego nie potrzeba żadnego wypasionego. Ot taki zwykły za 2 złote nada się w sam raz. Już go próbowałam i jak na razie sprawdza się wspaniale, wszystkie małe wzory z nim wychodzą bardzo prosto i ładnie. Nawet stworzenie sweterka na paznokciu, wychodzi za pierwszym razem, bo nabiera on idealną ilość lakieru, tak że nie powstają nam smugi. Dla tego pędzelka znalazłam też inne zastosowanie, dla tych nawet co niekoniecznie będą używać go do paznokci, otóż świetnie się też nadaje do malowania kresek, przez jego cieniutką i sztywną końcówkę. Jedynie co, to bardzo szybko nam wysycha i musimy go kilka razy zamaczać. Ale uważam to za fajną alternatywę, jeśli ktoś niekoniecznie chce mieć skośny typowy pędzelek.


19) Pomadka Wet n wild- Kolejna już perełka z tej firmy, ma śliczny ciemno malinowy kolor i w odróżnieniu od siostrzyczki, ta już na ustach wygląda jak typowy mat. Ale niestety także przesusza nasze usta i przez to potrzebują przy niej mega nawilżenia. Nie wiem dlaczego, lecz ona nie sprawia zbytnich problemów w malowaniu, wiadomo nie ma formy masełka, ale nie jest też tępa. Myślę, że ten kolorek z pewnością będzie pasował nie jednemu typu urody i też wpasowuje się w różne pory roku. Jest tak mocno napigmentowana, że łatwo można sobie zrobić krzywdę. Kupicie ją w Naturze za 10zł. Myślę że jest warta polecenia i wypróbowania.





To by było na tyle, mam nadzieję że post Wam się spodobał i zapraszam do obserwowania bloga, aby być na bieżąco oraz komentowania, bo to bardzo motywuje do dalszych działań. Piszcie :" Co byście kupili z tego haulu? A może już macie jakiś produkt, jeśli tak to jaki? Czy lubicie czytać u mnie haule?

Do zobaczenia Kochani !

21 komentarzy:

  1. Zegarek wyglada bardzo ładnie, ale to case zdobył moje serce <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie haule ^^ Najbardziej spodobał mi się chyba ten Choker i case na telefon ;) Pozdrawiam ^^
    http://lamytocwaniaczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja kocham jesień. świetnie zaprezetowałaś rzeczy, semilac oczywiście najlepszy <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale świetne rzeczy!

    nonstopyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Case na telefon wymiata! Uwielbiam takie słodkie pierdółki:)<3

    www.justcleo.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. kocham ten krem, a co do semilaców to się z Tobą nie zgodzę bo ja czuję dużą różnice w szczególności w trwałości lakieru

    OdpowiedzUsuń
  7. Obserwuję i czekam na kolejny post! :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Etui jest przeurocze ♥ a większość kosmetyków sama miałam okazję wypróbować )

    http://daruciaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. case na telefon prześliczny <3 błyszczyk z inglota ma ładny kolorek :)
    http://gabrielakitablogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Kredka Sensique ma bardzo ładny kolorek i mam chyba podobną pomadkę w takim kolorze :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Super produkty, a zdjęcia bardzo ładne :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo podobają mi się te kolczyki i case! Śliczne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Choker i kolczyki skradły moje serce! Nie przepadam za firmą semilac, gdyż doprowadziła moje paznokcie do ruiny. Słyszałam wiele złych opinii wśród znajomych.. 😥😥

    http://aleksandragroszkowska.blogspot.com/2016/11/ragnbone-man-humanpoppy-lovers-yoins.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  14. Semliac ♥ i inglot ♥ uwielbiam.
    ogółem bardzo lubię czytać takie posty ;) bardzo mi się podoba ;) obserwuję :D
    zapraszam ----------> http://momentformenow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Osobiście nie lubię chokerów, ale zegarek mega! :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Fajny post ;) kolor pierwszej pomadki i pierwszego lakieru do paznokci cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  17. Z chokerami miałam podobnie do Ciebie! Śmiałam się z tego i nie wierzyłam, a tu jak weszły różnego typu to aż kupiłam dwa! Super sprawa! :)
    Świetny post, wiele rzeczy mi przypadło do gustu! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pomadki świetne!!! Podobają mi się absolutnie wszystkie. Chętnie znalazłabym je w swojej kosmetyczce <3

    HEDONISTICAT

    OdpowiedzUsuń
  19. Zegarek, kolczyki w sowy są świetne. Jednak zakochałam się w etui, uwielbiam kocie gadżety : )

    OdpowiedzUsuń