11 wrz 2016

Królestwo Łakoci

Witajcie Kochani!

Jak dobrze wiecie niedawno brałam udział w spotkaniu blogerek, na którym dostałam mnóstwo paczek do przetestowania i wymyśliłam że nie pokaże Wam jedynie tych prezentów tylko zaprezentuję jak możecie je fajnie wykorzystać, niekoniecznie w sposób pierwotnie obmyślony przez producenta. Po nazwie posta widać, że raczej nie będę Wam tu recenzować kosmetyków, ale coś co chyba każdy z nas uwielbia czyli słodycze.
 Nie ważne czy jesteś mały, czy dorosły bo słodkości są dla każdego. A jeśli wprost przepadacie za żelkami lub czekoladkami to nie możecie przejść wobec tego wpisu obojętnie.




Na początku zacznę od raczej mniej interesującej części postu, czyli przedstawienie produktów oraz firm.

Raw & Happy jest firmą zajmującą się produkcją zdrowych słodyczy, " Co ale jak to? Przecież chyba nie istnieje coś takiego jak Zdrowe Słodycze". Tak pomyślałam w pierwszej chwili czytając etykietkę na pudełku. Wszystkie produkty tej firmy są surowe czyli przetwarzane w temperaturach nie przekraczających 46 stopni, dzięki czemu jedzonko ma zachować maksimum wartości odżywczych. A i jeszcze jedno, składniki używane w firmie pochodzą z ekologicznych upraw. Dlatego rodzice jeśli chcecie bez żadnych wyrzutów sprawić waszym pociechom chwilę łakociowej radości, polecam z ręką na sercu zaznajomić się z tą firmą



Mnie akurat trafiła się wersja Rawnello, czyli seria zdrowych pralinek dostępnych w ofercie firm Raw & Happy dzielących się na pięć innym smaków. Powiem szczerze, że miałam lekkie wątpliwości co do spróbowania tych, które dostałam i to moja mama miała zaszczyt jako pierwsza ich zasmakować. Dopiero jak powiedziała iż są bardzo dobre, sama się zdecydowałam wydać własną opinię. Otóż przejdę najpierw do ich wyglądu, pralinki są okrągłe ale na pewno nie małe, główkuję się do czego by porównać ich rozmiar, lecz niestety nie mam pojęcia, z pewnością są większe niż pralinki Rafaello lub Ferrero Rocher.



W naszym pudełku znajdziemy około 13 pralinek, które dla mnie na pierwszy rzut około wyglądały na orzechy. Muszę Wam powiedzieć, że ich smak jest serio trudny do opisania, bo po prostu nigdy nie jadłam nic o podobnym smaku. Z pewnością są słodkie i delikatnie jest wyczuwalna żurawina. Idealnie nadają się na przykład do szkoły, jako mała przekąska lub nawet do pracy. A i nie martwcie się możecie spokojnie je zabierać na wycieczki nawet gdy jest gorąco, ponieważ nam się nie rozpuszczą, a nasza torebka lub plecak nie ucierpią nawet ociupinkę. 





Karmelowe, tutaj już bogaciej zostałam obdarowana, dostałam lizaka, pianki i moją największą miłość czyli żelki. Ta firma ma na prawdę obfity asortyment, a ich produkty są niesamowite i niepowtarzalne i zapakowane są zawsze bardzo starannie i elegancko. 




 * Lizak-  Co tu dużo się rozwodzić, po prostu zachwyca mnie jego wygląd i to jak każdy szczegół jest dopracowany, bo zapomniałam dodać jeszcze ważnej rzeczy iż wszystkie słodycze są ręcznie robione na zamówienie. Ta słodkość akurat powędrowała do mojego taty, bo ja niezbyt ostatnio przepadam za słodyczami. Ale tacie bardzo smakował, aż nawet zamówił sobie jeszcze jeden na stronie, więc myślę że na prawdę warto go spróbować. Dzięki też temu że ma niespotykany "wzór" możemy go fajnie wykorzystać jako prezent na walentynki, albo użyć jako dodatek do prezentu zamiast czekolady, bo ma mniej kalorii a daje tyle samo radości.





* Pianki- Pierwsze skojarzenie przychodzące moim znajomym jak je widzą to " bomby do kąpieli", może i mają rację, bo rzeczywiście wyglądają wzbudzająco podobnie i gdyby nie to że są mięciutkie, w sklepie bym właśnie myślała że to bomby. Nie będę Wam tu owijać w bawełnę i kłamać, że jestem miłośniczka pianek bo nie jestem. Pianki były zawsze dla mnie stanowczo za słodkie i mdłe, po prostu czułam w nich tylko cukier i chemię, dlatego tego samego spodziewałam się i po tych. Pierwsze co czujemy przy otwarciu pudełka to przepiękny bardzo owocowy zapach między innymi brzoskwini, jabłka,cytrusów taki bardziej tropikalny. Zaskoczeniem dla mnie była niespodzianka w środku czyli nadzienie w każdej piance inne w zależności od koloru. W życiu nie jadłam nigdy lepszych i z wielką chęcią zakupię jeszcze inne rodzaje pianek.





* Żelki- Moja całkowita miłość i uzależnienie w jednym, powiem że w tych sprawach mogę się nazwać po prostu ekspertem, spróbowałam już wiele rodzajów różnych żelek i nadal góruje na przodzie firma Haribo. Myślałam że po spróbowaniu tych to się zmieni ale niestety złote miśki nadal są na podium. Te firmy karmelowe są bardzo smaczne i lekko kwaskowe i podobnie jak pianki mają nadzienie ale już mniej wyczuwalne niż u poprzedniczek. A i jedna bardzo ważna rada " Nie zostawiajcie ich w ciepłych pomieszczeniach, bo zamienią się w jedną wielką kluchę"! 



SPOSOBY 

Teraz pora na drugą część postu, gdzie pokażę Wam jak fajnie można w niebanalny sposób ładnie zaprezentować lub podać nasze smakołyki.


Na pierwszy ogień poszły pralinki od Raw &Happy, z racji tego że nie miałam akurat fikuśnego talerza postanowiłam użyć podkładki od mojej doniczki z Ikei, które chyba każdy już bardzo dobrze zna. Pralinki możecie na niej ułożyć jak tylko chcecie, albo w piramidkę albo jakiś napis ( o ile macie większą podkładkę lub talerzyk niż ja). Moim pierwszym pomysłem było serduszko, ale niestety zabrakło mi pralinek i zrobiłam uśmiechniętą, pozytywną buzię. Myślę że taki talerzyk ze słodyczami będzie wyglądał na prawdę elegancko i szykownie na każdym przyjęciu.


Kawa Mrożona jest wprost idealna na ciepłe dni jakie teraz mamy, a że nadal nie mogę pogodzić się z końcem wakacji to zrobiłam ją w stylu hawajskim, zwykle na wierzch do bitej śmietany dodaję różnorakie posypki, ale tym razem chciałam użyć czegoś innego, a te żelki były jak znalazł i idealnie się trzymały, żadna mi nie upadła nigdzie. Oczywiście dla lepszego efektu możecie jeszcze zrobić kawę w innym bardziej ekstrawaganckim kubku czy szklance, ja jednak wolałam się skupić na szczegółach. Żeby moja kawa nie była zbyt nudna, dodałam jeszcze akcesoria z imprezy hawajskiej czyli słomki z przepięknym kwiatkiem, który nie jest jedynie przeznaczony do upiększania drinków oraz to ananasowe mieszadełko. 

Przepis :

* 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej 
* 1/2 szklanki mleka
* ciepła woda
* bita śmietana
* żelki 
*lody waniliowe

Przygotowanie :

Na początku zalewamy kawę rozpuszczalną gorącą wodą, dodajemy 2 łyżeczki cukru  po czym wszystko mieszamy i czekamy około 3 minut aż ostygnie. Następnie wlewamy około pół szklanki mleka i dodajemy dwie łyżki lodów waniliowych, później dodajemy bitej śmietany i kładziemy nasze żelki, jeśli one same Wam nie starczą, możecie jeszcze dać jakieś kolorowe posypki. I na koniec dekorujemy używając najprzeróżniejszych słomek lub takich mieszadełek jak ja . Gotowe <3



Mam nadzieję, że post Wam się spodobał i zapraszam do obserwowania bloga, aby być na bieżąco i zachęcam do komentowania : Czy spodobał Wam się któryś ze smakołyków? Czy znaliście już te firmy? Czy podobnie jak ja uwielbiacie żelki? Oraz czy spodobały Wam się moje sposoby na podanie słodyczy i jakie Wy macie?

Do zobaczeni Kochani !

5 komentarzy:

  1. Mniam! Pysznie to wygląda <3. Ciekawa recenzja :)
    Pozdrawiam,
    DZIEWCZĘCO.PL

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystko wygląda przesmacznie ♥

    http://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. ja nie mogę mieć takich łakoci pod ręką bo wszystko zniknie ;)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za słodyczami, ale te fotki po prostu sprawiają, że ślinka sama cieknie :)

    OdpowiedzUsuń