29 sie 2016

Ulubieńcy Wakacji

Witajcie Kochani!

Tak jest, nareszcie po dość długim czasie, bo szczerze nie pamiętam kiedy ostatni raz byli ulubieńcy ( chyba ze sto lat temu) powraca ukochana przeze mnie i chyba Was seria, ponieważ widzę że nadal lubicie wracać do poprzednich postów. Muszę przyznać, że brakowało mi jej oraz dzielenia się moimi odczuciami i krótkimi historyjkami z tymi rzeczami. Już jakiś czas temu chciałam napisać taki wpis, ale jakoś nie miałam takich diamentów do polecenia. Ale w te wakacje po prostu demon we mnie wstąpił, co wracałam ze sklepu, to z wielkimi siatami w rękach. Wiązało się to z tym, że niedawno miałam urodziny i z pieniążków z nich korzystałam jak tylko się da. Długo myślałam czy pokazać same kosmetyki, lecz jednak padło na mieszanych ulubieńców, by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Ach już nie mogę się doczekać aż kanał się rozwinie (a najpierw w ogóle powstanie) i będę Wam to mogła powiedzieć "na żywo".





Jesteście gotowi na ULUBIEŃCÓW WAKACJI?

START !

1) Case na telefon- Chociaż kupiłam go dosyć niedawno, to i tak nie mogłam powstrzymać się od dania go na moją listę. Ten pokrowiec jest jednym z moich najukochańszych, już jak go zobaczyłam na prawdę urzekł mnie jego wygląd, ponieważ jest złoty  oraz jakby holograficzny i jeszcze ma przecudowny napis "SNAP QEEN". Kupując go bałam się że po prostu będzie problem z nałożeniem go, gdyż jest plastikowy a ostatni właśnie z takiego materiału, mimo iż był dedykowany na iphone 5, okazał się za wąski i za żadne skarby nie chciał wejść. Ten natomiast z łatwością możemy zdjąć i założyć. Nasz telefon dzięki złotym detalom po bokach wygląda bardzo elegancko. Zapomniałam dodać, że mam go z H&M za 25zł. 



2) Wachlarz- Mój miał w te wakacje dwa zastosowania, pierwszym było użycie go jako dodatek do stylizacji, którą zobaczycie już niedługo. Myślę że taki wachlarz może ciekawie wzbogacić nasz outfit dodając nutkę orientalnego klimatu. Ten dodatek także okaże się naszym zbawieniem w upalne dni, a takich w te wakacje było bardzo dużo. Uwierzcie mi ze nie ma to jak miły wietrzyk w straszny skwar. 


A tutaj daje Wam zdjęcie z takim małym uroczym pokemonem



3) Naszyjnik- Widzieliście go już w ostatniej stylizacji i bardzo Wam się on spodobał, mnie także skradł serce i cale wakacje miałam go na swojej szyi. Jedynie co to odpadły mi dwa kamyczki od niego, ale na szczęście w mniej widocznych miejscach. Ten naszyjnik był moim pierwszym zakupem zrobionym w sklepie Mohito i muszę przyznać że żałuję iż dopiero teraz bardziej przyjrzałam się temu sklepowi, bo większość ubrań tam trafia bardzo w mój gust. Cena tego cudeńka wynosiła chyba 20zł ale na promocji, normalnie 30zł.





4) Tiger- Pewnie myślicie co sklep Tiger, robi u mnie w ulubieńcach, otóż w tym roku wyprawiałam moje osiemnaste urodziny i będąc tam, akurat wpadłam na pomysł zrobienia imprezy w stylu hawajkim. Nawet nie spodziewałam się jakie rzeczy mogę znaleźć w tym sklepie i to w niedrogiej cenie. Hawaje kojarzą nam się z tymi dużymi kwiatkami, dlatego nie mogło zabraknąć pięknych, kolorowych naszyjników. Żeby napoje także nie wyglądały nudno, zakupiłam plastikowe kubki w confetti i dopiero w domu zauważyłam że w zestawie mają też przykrywki. W tym samym miejscu jeszcze zaopatrzyłam się we słomki z dodatkami, których niestety nie jestem w stanie pokazać, bo wykorzystałam je wszystkie. Na koniec dodam, iż łącznie zapłaciłam 50zł za moje zakupy





5) Wianek- Jeszcze zanim założyłam bloga trochę wstydziłam się noszenia tego nakrycia głowy, ponieważ było to dla mnie dziwne. Ale w wakacje gdzie górowały u mnie typowo festiwalowe ubrania bez wianka nie wychodziłam, szczególnie ten którego pokażę na zdjęciach poniżej, po prostu mnie urzekł. Jest w bardziej odważnym kolorze niż wszystkie inne. Najlepiej chyba spełnia się przy czarnym kombinezonie. Szczerze to nie miałam w planach kupowania kolejnego, bo już i tak mam 3 z zeszłych wakacji, ale kiedy byłam w sukcesji w H&M i zobaczyłam ten i to jeszcze przeceniony za 15zł, nie mogłam się powstrzymać i zakupić go.




6) Okulary przeciwsłoneczne- Niestety mam bardzo wrażliwe oczy i nawet przy najmniejszym słońcu strasznie mi łzawią, dlatego okulary przeciwsłoneczny to był mój całkowity niezbędnik i zawsze musiał znajdować się w torebce. Jako że strasznie szybko gubię ten dodatek, zbytnio nie przywiązuję uwagi do tego by był  najdroższy czy markowy. Moje okulary są ze sklepu Sinsay i muszę przyznać, że mimo iż kosztowały jedynie 10zł, na prawdę dobrze się spisują i polecam je wszystkim. Nie ukrywam jednak, że moim marzeniem już od dawna jest nabycie okularów firmy Ray Ban, szczególnie tych z niebieskimi szkłami ombre i mam nadzieje że może kiedyś znajdą się w mojej kolekcji.




7) Metaliczne Tatuaże- Tak jest i mnie w tym roku pochłonęła ich magia i po prostu, aż uzależniłam się od ich robienia i kupowania. Najlepsze jest to że można je wszędzie nabyć i rzadko zdarzają się identyczne wzory, dlatego bez strachu można je nosić, bo wątpię że ktoś będzie mieć identyczny np symbol jak my. Według mnie jednak nie pasują do każdej stylizacji, bardziej do festiwalowych albo hippie. Swój zestaw, który przedstawiłam poniżej zakupiłam akurat w sklepie allepaznokcie, o którym opowiem więcej w następnych postach (a uwierzcie mi będzie o czym pisać). Tatuaże są dostępne w Bersce, Sinsay, Cropp, Stradivarius( tam już po prostu mają najbogatszy asortyment), Tally Weijl




8) Case Ananas- Chwile przed wyjazdem do Hiszpanii zdałam sobie sprawę że mam bardzo dużo pokrowców na telefon, ale jednak żaden nie nadaje się na plażę. Bo wiadomo często się zdarza że piasek może się dostać do wejścia na słuchawki, czy po prostu za obudowę i nie chciałam popełnić błędu z przed roku. Kiedy to właśnie przez źle chroniący case, popsuło mi się wejście na ładowarkę i było po prostu nie fajnie. Wiadomo kupując pokrowiec, nie chciałam przeznaczyć bagatelnie dużej sumy, dlatego poszłam do Sinsay, bo wiem dobrze że tam są często akcesoria do telefonu za niska cenę. Od razu w oko wpadł mi case w kształcie ananasa, ponieważ był gumowy i dobrze chronił telefon, do tego jego wzór idealnie pasował na wakacje. Miałam go na iphonie przez cały lipiec a i jego cena wynosiła chyba 8zł, ale pewności nie mam.



Kosmetyczni ulubieńcy- Tu jest perełek o wiele więcej 


9) Mgiełka Avon- Któż z Was nie używał nigdy ich mgiełek, chyba nikt, ale jeśli jakimś cudem jeszcze o nich nie słyszałeś czy tez nie próbowałeś, musisz to w tej chwili zmienić. Moja ma bardzo słodki, ale nie mdły zapach 



10) Paletka z Wibo, Quatro- Jak wiadomo wakacje to czas szaleństw, dlatego często do robienia makijażu oczu używałam tej paletki w nieco odważnych kolorach. Cienie w paletce są bardzo dobrze napigmentowane i jak pierwszy raz nałożyłam jeden to aż miałam cale niebieskie oko, dlatego radzę uważać aby nie popełnić mojego błędu. Ten kosmetyk jest malutki i poręczny, dlatego z łatwością zmieści się w każdej torebce. Dodatkowo z tylu na opakowaniu dali instrukcje jakich cieni gdzie używać, co może być pomocne dla osób nie znających się zbytnio na makijażu. Paletkę zakupiłam już dawno, ale dopiero w wakacje miałam okazję jej użyć i zaszaleć troszeczkę.



11) podkład Max Factor Face Finity- Chociaż niezbyt go używałam, bo w bardzo upalne dni nakładam tylko szminkę, cienie i co najwyżej puder. Ale jednak sierpień był mniej łaskawym miesiącem i skończyly się temperatury powyżej 30 stopni, dlatego bez wyrzutów mogłam nakładać podkład i muszę Wam powiedzieć, że ten jest chyba najlepszy jaki dotąd miałam, nie dosyć że matowy i nie świecimy się po nim , to jeszcze fajnie kryje i co dziwne pasuje do rożnych odcieni skóry. Nie wiem niestety jak z bladolicymi ale myślę że powinien się sprawdzić. Tylko trudno mi Wam przekazać jak z jego dostępnością, bo ja go kupiłam w PTAKU za 40zł i niestety nie przyglądałam się czy zakupicie go w Rossmanie.




12) pomadka matowa Lovely Extra Lasting - Mieliście okazje dowiedzieć się o niej i jej siostrzyczkach więcej w mojej recenzji, dlatego dla tych co jeszcze nie czytali zapraszam do tego postu http://chucky19.blogspot.com/2016/04/matowe-trio.html
To pierwsza moja pomadka, którą udało mi się całą wykorzystać, piszę Wam z ręka na sercu że chyba nigdzie nie znajdziecie tak dobrej matowej szminki, o tym właśnie kolorze, jak dla mnie mogłaby być więcej warta niż 10zł i porównałabym ją nawet do szminek z Sephory. Gdy nie chciało mnie się za bardzo kombinować z konturówkami, to nakładałam ją i wytrzymywała mi na ustach spokojnie do wieczora. Aplikacja jej jest banalnie łatwa i nie da się sobie zrobić krzywdy.





13) pomadka Golden Rose- O tej pomadce normalnie krążą już legendy, jest znana na całym YouTubie jak i blogosferze. Już bardzo dawno chciałam ją kupić, ale jak zwykle trochę było mi nie po drodze do ich sklepu. Do tej pomadki podeszłam dość sceptycznie, ponieważ nie przepadam za szminkami w kredce, ale po nałożeniu jej wszystkie wątpliwości odeszły. Pomadka rozsmarowywała się na ustach jak masełko, do tego jeszcze nieziemsko pachnie i utrzymuje się całkiem długo. Moja akurat jest koloru brudny róż i raczej lepiej zrobić kontur ust, bo łatwo można wyjechać co nie będzie zbyt atrakcyjnie wyglądać. To cudeńko nabędziecie we wszystkich salonach Golden Rose za około 11zł i myślę ze warto zdecydowanie. A i przepraszam ale zdjęcia niestety nie oddały w pełni tego ślicznego koloru pomadki.





14) lakier do paznokci Eveline- Bardzo niedoceniana firma, a szkoda bo ma kilka fajnych produktów, na które warto zwrócić uwagę. Większość z Was może ją kojarzyć dzięki odżywce do paznokci, którą albo się kocha albo nienawidzi. Ostatnio na spotkaniu blogerek dostałam do przetestowania lakier właśnie tej firmy, której więcej poświęcę uwagi w innym poście. Ale nie mogłam nie dodać tej perełki do ulubieńców, nie dosyć że kolor po prostu skradł moje serce, to jeszcze trwałość bo jak na razie mam go już prawie tydzień na paznokciach i nawet mi nie odprysł. Produkty tej firmy dostaniecie na pewno w Rossmanie i w Superpharm, jeśli będziecie w tych sklepach, to zatrzymajcie się przy stoisku Eveline i sami się przekonajcie. 




15) pomadka Maybelline Vivid Matte Liqiud- Cudo nad cudami, jeśli musiałabym wybrać tylko dwie szminki, które miałabym używać do końca życia byłaby to właśnie ta i następna którą pokażę. Jest to moja pierwsza ogółem szminka z tej firmy i raczej nie ostatnia. Na ustach daje nam ładny delikatny różowy kolorek i jest całkowicie matowa, niestety w odróżnieniu Lovely, ta zostawia ślady na szklance ale i tak prawie niewidoczne. Swoją kupiłam w naturze podczas szału przecenowego, jestem bardzo zadowolona bo nabyłam ją za jedyne 10zł. Dzięki aplikatorowi nakładanie tej szminki to prawdziwa przyjemność i polecam każdemu mieć chociaż jedną pomadkę z tej serii. 




16) Tusz Lovely Curling Pump Up- Co tu dużo mówić tania, łatwo dostępna i niezwykle wydajna mascara. Dzięki niej rzęsy są podkręcone i wydłużone aż po same brwi niemalże, ten tusz jest niezawodny i zawsze pozostanie moim ulubieńcem. Myślę, że nie znajdziecie drugiego tak dobrego drogeryjnego tuszy, dlatego warto go wypróbować.



17) pomadka Wet N Wild (Cherry Picking)- Nareszcie kosmetyk, którego szukałam wszędzie, już od dawna strasznie podobały mi się szminki o ślicznym intensywnie malinowym kolorze, ale nigdzie nie mogłam takowego dostać. Aż któregoś dnia przyszła mi z pomocą natura, a że miałam wtedy mnóstwo czasu to zrobiłam swatche niewiarygodnej ilości różnych pomadek ( aż mogłam zrobić zdjęcie mojej dłoni, w życiu nie była tak kolorowa). Już miałam wychodzić, kiedy przejrzałam jeszcze przecenione szminki nieznanych firm. I zobaczyłam to cudeńko, kolor idealny dla mnie, w domu ucieszył mnie fakt że jest matowa i do tego wydaje mnie się że optycznie powiększa usta i wydają się pełniejsze. Niestety jedyna jej wadą jest aplikacja, nakładanie jej to koszmar i bez pędzelka nie podchodź, chyba że chcesz mieć powyjeżdżaną szminkę. Pomadka jest bardzo tępa i dopiero po kilku użyciach nabiera innej "formuły" łatwiej się nakłada, ale nie aż tak żeby aplikować ją bez pędzelka. Jednak uważam że mimo aplikacji zdecydowanie warto za końcowy, efekt zakupić ją bo jednak 10 zł to nie fortuna. 


Tutaj wyszła bardziej krwisto czerwona a nie malinowa :(



I na koniec film i piosenki

18) "W nowym zwierciadle"- Już dawno nie oglądałam tak dobrej komedii, nawet mój tata którego trudno teraz rozśmieszyć, po prostu aż płakał ze śmiechu. Jest to idealny film do rodzinnego oglądania i druga część "W krzywym zwierciadle", więc fani pierwszej wersji po prostu muszą obejrzeć nową.  Ludzie lubiący wyrafinowane i mądre żarty tutaj niestety ich nie doświadczą. Ale jeśli ktoś chce obejrzeć lekki, przyjemny i do bólu zabawny film to serdecznie polecam ten.



19) Piosenki

* justin bieber & dj snake- let me love you
enrique iglesias - duele el corazon
* rain man - bring back the summer
* selena gomez- same old love
* alan walker- faded

Mam nadzieję, że udało Wam się wytrwać i przeczytać do końca, serdecznie zapraszam do obserwowania bloga i zachęcam do komentowania : Czy cieszycie się, że powracają ulubieńcy? Która z tych rzeczy Wam się spodobała i macie ochotę ją przetestować? Jacy są wasi ulubieńcy, piszcie chętnie ich poznam?

Do zobaczenia Kochani !

14 komentarzy:

  1. Chciałam pomadkę Lovely, ale niestety podczas promocji były niedostępne. Potem skusiłam się na inne. Tuszu Lovely niestety nie lubię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomadka Lovely ma piękny kolor, choć jestem bardziej zwolenniczką czerwieni i beżu :) Genialne zdjęcia, widać, że się rozwijasz! :) Sklep Tiger od zawsze jest moim ulubieńcem, mogłabym siedzieć w nim godzinami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Spodobały mi się bardzo obydwa case'y, szczególnie ten z SINSAYa *o*

    julia-skorupka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post kochana 💙😍
    Piękny wianek :)
    Uwielbiam tusz od lovely 😍😍😍 używam go od dwóch lat i jeszcze sie nigdy nie zawiodłam na tym produkcie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetni Ci Twoi ulubieńcy, z zapartym tchem przeczytałam ten post. Wianek po prostu jest mega! Bardzo mi się podoba. Muszę w końcu kupić ten tusz Lovely, wszyscy go tak chwalą, a ja nie miałam jeszcze... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kubek, etui ananas, pomadka z Golden Rose i różowy lakier - super! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tusz z Lovely uwielbiam, natomiast wszystkie kolory produktów do ust są przepiękne - uwielbiam róż :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię takich ulubieńców. Najbardziej spodobał mi się lakier do paznokci i etui ananas :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wybieram się na urlop w przyszłym tygodniu na Teneryfę i przypomniałaś mi o ważnym zakupie - wachlarzu, dziękuję Ci :)
    Piękny wianek, ale jakoś nie mam odwagi założyć. Może kiedyś....
    A ulubieńców w tym wpisie co nie miara! Chętnie bym również wypróbowała szczególnie szminki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem w szoku bo mam tą pomadkę z Maybelline i wgl nie jest matowa na moich ustach :/ Próbuje jej się pozbyć bo okropna :/ może źle nakładam nwm :/
    Ale super post! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetni ulubieńcy :D Śliczny wianek i zakochałam się w tym naszyjniku*.*

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama zastanawiam się nad kupnem tej pomadki z Lovely.
    Wianek przecudowny. Case'y tak samo :D
    Pozdrawiam, Ida

    OdpowiedzUsuń